D

Doku_mentalnie – o szukaniu tematów, inspiracji i procesie tworzenia

podcast - filmy dokumentalne - miniaturka
Witajcie w podcaście Wizerunkuj!

Zapraszam Was na cykl wywiadów z twórcami. Jest to pierwszy wywiad z tego cyklu i rozpoczynam go od rozmowy z Mateuszem Szczeparą – filmowcem, dokumentalistą założycielem i twórcą kanału doku_mentalnie.  W tym wywiadzie poruszę tematykę mentalną nie techniczną więc porozmawiamy o inspiracjach, pomysłach na filmy i o tym co ważne i ważniejsze, a więc zaczynamy!

 

Krótka legenda: W – Wizerunkuj, czyli Mateusz Paszek, a M – Mateusz Szczepara, gość podcastu.

W: Dziękuję Mateuszu za poświęcony czas, za przybycie i za tą rozmowę, którą mam przyjemność z Tobą przeprowadzić. Mam nadzieję, że to będzie inspirujący czas i dla mnie i dla naszych słuchaczy. Nie jest to przypadek, że wybrałem właśnie Ciebie na pierwszy mój wywiad (bo to jest mój debiut w prowadzenie wywiadu). Wybrałem Ciebie, bo nagraliśmy wspaniały film, który zdobył pierwsze miejsce na konkursie  Obiektywnie Śląskie i chciałbym żebyś się właśnie tym filmem przedstawił i powiedział coś o sobie, by wszyscy mogli usłyszeć więc Mati oddaję Ci głos.

Zdjęcia z rozdania nagród konkursu Obiektywnie Śląskie, NOSPR Katowice, 2019 r. Fot: Mat. prasowe – Obiektywnie Śląskie. 

M: Dziękuję bardzo, witam wszystkich słuchaczy podcastu wizerunkuj. No cóż mogę powiedzieć – troszeczkę się stresuję, bo pierwszy raz nagrywam tak podcast z Tobą i ogólnie w ogóle to pierwszy raz nagrywam coś o sobie. Nazywam się Szczepara Mateusz, razem z Mateuszem stworzyliśmy nasze pierwsze dzieło filmowe – film “Gorol” – wspólna praca i wspólny pierwszy sukces tak bym to nazwał. Nie jestem filmowcem, uczę się wszystkiego także między innymi od Ciebie. Więc to jest fajne, że można się w wieku 35 lat nauczyć czegoś od nowa i uczyć się, to jest fajne. Natomiast pracujemy wspólnie i tak się zaczęła nasza pasja, rozpoczęło się od jednego filmu i potem już poszło.

W: Wspomniałeś, że uczysz się ode mnie, a tak naprawdę ja uważam, że uczymy się nawzajem od siebie bo każdy ma inne spojrzenie inny światopogląd, spojrzenie na świat. No jak to jest właśnie – czy każdy może zostać filmowcem według Ciebie? Czy każdy może to robić

M: O.. na pewno tak! Czy każdy może być filmowcem? Uważam że tak, bo potrzeba jest bardzo dużo odwagi, żeby po prostu coś zacząć robić. Pierwszy moment jest to odblokowanie siebie na to, że chce coś zrobić później jak już coś zrobisz to jest drugi taki problem, że musisz to pokazać żeby ktoś to ocenił. To jest bardzo trudne, żeby świat mógł zobaczyć. Bo otworzenie się na krytykę czy też na jakąś opinię nie jest łatwe, bo wtedy możesz się całkowicie zamknąć i z powrotem się cofnąć do tego pierwszego poziomu. Natomiast uważam, że filmowanie jest o tyle ciekawe, że można kamerą pokazać swój sposób postrzegania świata.

W: To jest piękna bo na różnych płaszczyznach bo opowiadamy: obrazem i dźwiękiem 

M: świetnie… możemy tak pobudzić widza…  My opowiadamy te filmy, które na przykład robimy razem albo ten film „Gorol” to jest historia, która nas dotknęła więc my to robimy personalnie, natomiast każdy może postrzegać świat zupełnie inaczej i w zupełnie inny sposób poprowadzi kamerę, udźwiękowi to i będziemy mieli do czynienia z zupełnie inną narracją. Każdy z nas gdzieś pewną wyjątkowości spoglądania na wiele spraw i to można pokazać filmem.

W: Wiemy, że lubisz najbardziej dokumenty, lubisz opowiadać historie. Skąd właśnie zamiłowanie do tego typu działu filmowego, bo są różne jak wiemy. Natomiast wybrałeś bycie dokumentalista. Powiedz coś więcej, dlaczego akurat ta forma video.

M: Dlaczego dokument? Do niedawna jeszcze nie oglądałem w ogóle filmów dokumentalnych z wyjątkiem filmów dokumentalnych, które gdzieś każdy musiał obejrzeć po drodze. Natomiast skąd się wziął dokument? To zdefiniował ten moment, kiedy załączyłem kamerę i jak spojrzałem później co nagrałem w postprodukcji, poukładane to zostało na oś czasu i nagle się okazało, że to jest takie sensualne, że to jest, że to jest takie prawdziwe ze mną. Mógłbym oglądać ten film mógłbym sam siebie zdefiniować, że to ja to zrobiłem.
Dlaczego dokument? Bo to jest fajne, że można kogoś uspokoić i skupić uwagę na pewnym problemie albo na człowieku. Bo to wszystko co oglądamy jest takie bardzo szybkie, inwazyjne. Szybkie miganie ekranu, te sposoby montażu, wszystko jest dynamiczne to musi nas pobudzić. Zaś w dokumencie czasem jest moment, w którym trzeba bardzo mocno przyhamować i pokazać tą historię muzyką, dźwiękiem, czasem ciszą, obrazem i skupić widza delikatnie na pewnym problemie, na pewnym wydarzeniu które chce się opowiedzieć. Żeby mógł jakby już rozwinąć nie ukierunkowywać go na tym. Natomiast chodzi o to, żeby przykuć jego uwagę. Bo kiedyś rozmawialiśmy na taki temat – kiedy decydujemy, że film oglądamy na różnych kanałach typu Netflix typu HBO. Kiedy podejmujesz decyzje, że to obejrzysz? Jak załączyć powiedzmy sobie film po tytule czy po opisie i moment, w którym zadecyduje, że zostajesz?

W: najczęściej to parę pierwszych minut

M: właśnie, albo nawet sekund, kilkanaście decyduje o tym… a już jest! I właśnie to jest ten moment. To kocham dokumencie, że chodzi o to, żeby ktoś zadecydował w tych pierwszych 10, 15 sekundach. Opowiem ci historię… i nagle jest!

W: No i super, właśnie, o to chodzi.

M: dlatego powiem Ci, że dla mnie dokument to jest mój plaster na duszę.

W: Przypomina mi się czas, kiedy oglądałem swoje fotografie jeszcze studiując na Akademii fotografii w Krakowie, kiedy przynosiłem profesorem swoim swoje zdjęcia do oceny no i tam po prostu widziałem, jak postrzegam świat. Mogłem zobaczyć w 100% siebie w tych zdjęciach, a w filmie podejrzewam, że jest tak samo, a nawet jestem przekonany, że jeszcze bardziej, bo gramy nie tylko obrazem, ale i dźwiękiem, kamerą… Jak to było u ciebie jak zobaczyłeś swoje pierwsze filmy, swoje pierwsze produkcje? Jakie to było doświadczenie? Co poczułeś oglądając swoje filmy, kiedy mogłeś się uzewnętrznić?

M: Szok! Ja ci powiem, bo wspólnie najpierw zaczynaliśmy nagrywać kiedy ja byłem po drugiej stronie kamery to jak się zobaczyłem no to szok! Po prostu szok! W szoku po pierwsze – no jak on wygląda za kamerą. Po drugie – jak w ogóle brzmi jego głos. To jest w ogóle fenomenalne, że nie słyszymy się na co dzień, a jak się usłyszymy – no to poważnie ja mam taki głos? Trzecie to jest gestykulacja, dłonie, jak coś mówisz. Jak już jesteś nagrywany to nagle nerwy się włączają, gdzieś zabawa palcami albo próbujesz odreagować ten stres, żeby się nie skupiać na kamerze. No to w ogóle był szok!
Natomiast najmniejszy szok był wtedy, kiedy oglądałem swoje nagrania, kiedy prowadziłem kamerę. A wtedy to już było takie czytanie siebie – to jest taka własna książka. Co przykuwa Twoją uwagę – jak to zrobisz i później jak to oglądasz mówisz – „kurczę, no to jestem ja…” Natomiast ten szok taki w robieniu filmów to sobie pomyślałem kiedyś zacznę coś robić w stylu „film z dnia” i człowiek myślał, że robienie filmów polega na tym, że aby nakręcić na przykład robienie kawy to każdy ten proces trzeba uwiecznić. Jednym słowem te 7 minut nagranie to jest od momentu napełnienia czajnika wodą, postawienie, zasypanie kawy – każdy ten proces oczywiście w ciągu jest nagrywany…  natomiast jak to potem zobaczyłem, jak to wygląda to pomyślałem – „nie no… to nie jest kino…”

W:  i każdy to przechodzi…

M: każdy tak ma… a to nagram to, a potem mówi ale nieeee…. a w kinie, w filmie jest tak: 3 sekundy kubek, łyżeczka, kawa i unosząca się para nad czajnikiem prawda? I nawet nie musi być samego procesu zaparzania tylko może być podniesienie kubka… No ale to już kwestia spojrzenia na to.

W: No ale tworzenie filmu to, jak wspomniałeś nie tylko nagrywanie obrazu, ale też praca nad koncepcją potem postprodukcja, montaż, udźwiękowienie… Który z tych etapów jest twoją domeną, który najbardziej lubisz?

M: To ja lubię prace koncepcyjne, lubię wymyślać. Lubię wystrzelić pomysłem i go zbudować do etapu, którego potrzebuje np. Ciebie, bo wspólnie działamy na wielu płaszczyznach i potrzebuję tego energetycznego szoku, żeby ten pomysł do końca dociągnąć. To lubię.

Lubię tworzyć pomysły, lubię kreować taką wartość, którą można zekranizować tak jak było w filmie „Gorol” tak jak na przykład film, którego nie mogę teraz upublicznić, bo dalej jego losy są się ważą w konkursie.

W: Opowiedz jaki to festiwal, na który wysłałeś film.

M: No po tym jak wspomniałem stworzyliśmy „Gorola” no to miałem taką ochotę… mówię kurczę no… oczywiście ta historia jest mocno prywatna – sam wiesz, że to jest opowieść mojego ojca i ten sposób jakiego postrzegałem przez cały ten pryzmat jak przyjeżdża do miejsca, którego nie zna. Jak on się mu wtedy czuć. Bo to naprawdę teraz ta historia może być o każdym z nas, to może być historia człowieka z Łodzi, który jedzie do Warszawy no i tam zaczyna życie. Wtedy narodziła we mnie się taka chęć, że wyciągnę to co mam w głowie taki czasem to jest ból, czasem to jest takie bardzo prywatne postrzeganie… czasem też własna historia, którą się nie dzielisz, bo jest tak prywatna, że ją chowasz i to był powód do stworzenia „Siły przyciągania” na dominikański festiwal slavangard. Pamiętam od ciebie się dowiedziałem, przesłałeś mi linka, a ja wtedy mówię: kurczę…. chyba wiem co zrobię. No i to też jest prywatna historia. Sam też jesteś tam ujęty, bo byłeś też współtwórcą w takim procesie finalizacji, natomiast to jest historia wyciągnięta z głowy opowiedziana przeze mnie i to jest mam wrażenie mój pierwszy dokument taki czysto prywatny może niedoskonały w wielu kwestiach, natomiast uważam, że to jest tak mocno osobiste, że ja to jak oglądałem to pierwsza jak tak to złożyłem to się tak czułem, że chodziłem jak telewizor – ja się czułem, że to ja wyświetlam ten film, że ja jestem tym filmem…

W: Taka otwarta księga co?

M: No, dobre określenie.

W: No i plaster na dusze co?

M: Aaa no i wracamy teraz do sedna…  bo czasem robi się rzeczy dla pieniędzy, a czasem robi się to dla siebie – tak mocno, bo wiesz, że tym poprawisz sobie samopoczucie, lepsze wstawanie, chęć do życia, możesz być świeczką i tym ogniem możesz rozpalać innych. No i teraz edycja Obiektywnie Śląskie i też krótka etiuda „Przebudzenie historii”
Wiem, że gdzieś wspólnie czeka na nas dokument. Marzy mi się pełnometrażowy dokument, wiesz o tym i może do tego gdzieś tam dojrzę, żeby wspólnie z tobą zrobić.

W: Wszystko przed nami Mateusz

M: Dla mnie prywatnie uważam, że realizacja kina tego dokumentu, o którym nie to pytasz to to jest mój plaster na dusze. Uważam, że każdy ma taki plaster. Jeżeli ktoś odnajdzie się fotografii, w filmie, to ja uważam, że każdy może to zrobić i że najtrudniej zacząć. To jest takie dobre. Bo uzewnętrzniamy się w jakiś sposób, możemy dać upust w tym co mamy w głowie.  W ogóle wiesz co jest najlepsze? Że ja na to zwróciłem uwagę jak z żoną rozmawiałem o tym… mówię zobacz – niektórzy na przykład z nami nie rozmawiają bo jest różnica wieku i ktoś ma na przykład tam 60 lat 70 lat… Nas tam uważają za takich trochę gówniarzy, a teraz zobacz: pokazujesz im film i oni nagle patrzą inaczej na ciebie

W: Oni to oglądają nie postrzegają przez pryzmat wieku, czy masz siwe włosy czy nie.

M: Ja mam takie wrażenie: ale to jest świetne medium! Zobacz jakąś historię można opowiedzieć nawet o nich i zmusić ich do tego, żeby spojrzeli na nas zupełnie inaczej. Miałem takie wrażenie – to jest dobre, trzeba iść w tym, żeby pokazać ludziom tych którzy nie zwracają uwagi na nas albo na przykład z różnych powodów – nie mamy dwójki, trójki dzieci na razie, nie mamy siwych włosów, to definiuje, że nie znamy się na wielu rzeczach, ale uważam, że tym sposobem na przykład realizacją materiału wideo, filmu dokumentalnego możemy zwrócić i przykuć ich uwagę. Bo to jest dobre!

W: Opowiedz jeszcze o samym przygotowaniu się do filmu. Właśnie wspomniałeś, że najbardziej lubisz tą pracę koncepcyjną, preprodukcję tak zwaną. Opowiedz skąd się inspirujesz, skąd szukasz pomysłów na film. Jak przygotowujesz scenariusz?

M: Po pierwsze jak wpadam na jakiś pomysł to mnie głowa boli zauważyłem… i wtedy trzeba wziąć kartkę i to napisać. Kto jest inspiracją? No życie inspiruje nas – czyli osoby, które spotykamy w swoim życiu, wydarzenia, w których bierzemy udział. Naszą obecność w życiu rodzinnym też potrafi być inspiracją. Ja uważam, że inspiracją jest życie tak ogólnie można powiedzieć. No a forma przygotowania – no to kartka papieru… i to jest fajne bo zobacz zrobiliśmy parę, a ja na samym początku zaczynałem od załączania kamery – od razu i w ogień! Teraz to załączenie kamery jest ostatnim etapem filmowania, jest w ogóle takie przeobrażenie człowiek myślał dobra co to za problem, jedziemy! Mamy zrobić film to robimy. Potem się okazuje, że jak już to zaczynasz analizować, że jest coś takiego jak księga ujęć, że mamy scenariusz to ten proces filmowania to jest ostatni etap nawet bym powiedział, że najkrótszy

W: Wisieńka na torcie prawda?

M: Właśnie, ale do tego człowiek dojrzewa więc ten cały pomysł to jest kartka, czasem krótki tekst, no bo z reguły na przykład jak robimy coś twórczego wspólnie no to piszemy słowa lektorskie, które są prowadzeniem tej historii albo jakieś takie słowa klucze i co jest fajne – ja na przykład idę i pytam ludzi o to jak oni to postrzegają

W: Czyli badanie rynku tak zwane?

M: Tak, informacja zwrotna. To jest fajne, bo czasem od razu można powiedzieć fajnie jest usłyszeć ludzi jak oni myślą na temat tego co chcemy zrobić.

W: Tak było w przypadku filmu „Gorol”, który przygotowywaliśmy na konkurs – pytaliśmy poszczególne osoby – czym jest dla nich Dusza Śląska – bo taki był temat no i uzyskaliśmy różne odpowiedzi potem to uśredniliśmy, podzieliliśmy przez dwa…

M:
To w ogóle było świetne! Bo pamiętasz – mówiliśmy o tym – temat padł, że będziemy realizować film o Jastrzębiu. Czy Jastrzębie ma dusze? – zdecydowanie nie, to jest miasto bez duszy! No ja myślę co ja słyszę… może faktycznie nie powinniśmy się pytać i okej idziemy dalej. Pytam innych – dusza to jest człowiek. To trochę pokazuje czy idziemy w dobrą stronę, nie chodzi o to czy wszyscy mówią tak samo jak my, tylko że czasem w twórczości może człowiek odlecieć i fajnie że pytając innych rozmawiając z innymi pytamy siebie czy bardzo odlecieliśmy od tematu i to jest ważne.

Instagram – Doku_mentalnie

W: obiecałem sobie że nie będę cię męczyć pytaniami o technikalia jednak nie byłbym sobą gdybym nie zapytał czym nagrywasz i może czym latasz?

M:
Za twoją radą bo wcześniej miałem Lumix G80, bardzo fajny sprzęt jednak matryca mikro 4/3 natomiast to było dla mnie za mało. Chciałem czegoś więcej i looku filmowego i wtedy Fuji XT3 za twoją namową. Ty kupiłeś jako pierwszy, a ja jako drugi. Uważam, że sprzęt jest świetny w ogóle rozmiarowo, ktoś powiedział że to jest zabawka natomiast uważam, że to jest sprzęt który robi świetne filmy. Tylko ważne: to nie sprzęt robi filmy – to jest najważniejsze. 

To jest kwestia takich preferencji osobistych. Powiedzmy sobie jasno – nie wykorzystujemy wszystkiego, ale najważniejsze dla mnie była matryca, kwestia cropowania. Matryca aps-c, daje troszeczkę więcej swobody, pełna klatka nie byłą dla mnie. Ja sobie bardzo cenię xt-3 uważam, że to jest bardzo sprzęt.

Te filmy, które robimy też pokazują, że ma to swoją jakość. Nawet czasem jest tak, że filmy który zrobimy nie potrafimy w naszych szybkich komputerach ich obrobić – to definiuje już w ogóle jak dobry jest obraz. No, a czym latam? DJI Mavic Pro 2 – kupiłem ten sprzęt i jestem z tego bardzo zadowolony. Nie traktuję tego jako zabawki tylko jako taki sprzęt typowo do filmowania, bo zdjęcia z góry robią niesamowitą robotę

W: Właśnie, bo wspomniałeś nie traktujesz tego jako zabawkę – ja mam w planach nagrać osobny odcinek o lataniu dronami bo to jest temat dość rozległy natomiast jak przywołałeś już tą sytuację no to powiedz coś więcej bo to jest chyba też popularne podejście że to fajna zabawa jak to jest czy trzeba mieć licencje, trzeba być odpowiedzialnym przy tym lataniu?

M: Pytanie co chcemy robić, bo jeżeli chcemy się bawić i znamy ogólne takie przepisy poruszania się, które są dostępne ogólnie w aplikacjach różnego rodzaju i na stronie no to nie wykorzystujemy tego komercyjnie, bawmy się, nie robi nikomu krzywdy. Natomiast jeżeli ktoś wykorzystuje już drona do powiedzmy sobie stworzenia filmu czy też na przykład pracuje i filmuje śluby, różnego rodzaju wydarzenia no to już mamy poziom wyżej. To już musimy wiedzieć, gdzie możemy latać, gdzie są restrykcje i obostrzenia. W ogóle waga drona ma znaczenie, bo on też definiuje obszary, w których możemy się poruszać. No i tak elementarna wiedza, że bez względu na to co robimy to pamiętajmy, że jesteśmy w przestrzeni powietrznej i powinniśmy ubezpieczyć ten sprzęt. Dron ogólnie w przepisach jest traktowany jako ostatni i ustępujemy miejsca wszystkim, którzy są w koło nas. Powiem ci tak ja do dzisiaj jak latam dronem to czuję spocone ręce, bo wiem co to jest, wiem, że to jest niesamowite narzędzie do filmowania i też niesamowite narzędzie, które może wyrządzić krzywdę na różnych płaszczyznach. To jest fajne jak się nic nie dzieje natomiast gdy się coś wydarzy no to są konsekwencje niesamowite. Chcecie coś takiego robić – przeszkolcie się. Jest dużo ośrodków szkolenia. Mamy licencje VLOS i B-VLOS w zależności jakie drony kupujecie, porozmawiajcie ze specjalistami zadajcie im trudne pytania poznacie klasy przestrzeni powietrznej, dowiecie się, gdzie można, gdzie nie można. To nie jest trudne, a tak naprawdę będziecie świadomymi użytkownikami tego urządzenia.

W: Mateuszu, kończąc nasz wywiad czego byś sobie życzył na przyszłość jeśli chodzi o filmowanie i pracę twórczą?

M: Biznesowo powiedziałbym tak, że aby doku_mentalniewizerunkuj żeby się spotkały na takiej przestrzeni, które mogłyby robić bardzo duże projekty. To po pierwsze, a po drugie no determinacji i ogólnie w robieniu, bo film który jest dobry to jest ten który został upubliczniony tak uważam. Jest dużo filmów, które zostają w głowie dużo projektów, w których na przykład robimy i czegoś brakuje i nie kończymy, zaniechamy. Jest dużo takich rzeczy, które piszemy, a potem tego nie realizujemy i potem gaśnie w nas taki potencjał i ja sobie i ludziom, którzy chcą coś zrobić życzyłbym determinacji po prostu. Pokażcie to światu to co zrobiliście niech to będzie, niech to będzie coś co jest początkiem ani końcem. Życzę determinacji.

W: Lepiej jest zrobić, niż dopieszczać do perfekcji i nie skończyć.

M: Pewnie.

W: Dziękuję Ci Mateuszu za rozmowę mam nadzieję, że dla was to był również inspirujący czas i inspirująca rozmowa no i do następnego razu! Cześć

M: Cześć!

Dziękuję wam za odsłuchanie podcastu. Mam nadzieję, że to był dla was wartościowy materiał i ciekawa inspirująca rozmowa. Napiszcie proszę w komentarzach co o tym myślicie jakie macie pytania i zapraszam was do obserwowania mojego podcastu w aplikacji podcastowej. Jeśli jesteście ciekawi twórczości Mateusza, który był gościem podcastu wejdźcie na kanał YouTube – powyżej link. Zapraszam do obserwowania i do dzielenia się tym linkiem. Dziękuję wam jeszcze raz do zobaczenia do usłyszenia w kolejnym podcaście. Cześć!
CategoriesPodcast

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *